Bogata Polska wysłała legion sportowców na olimpiadę za publiczne pieniądze, bo przecież wynik się nie liczy a udział. To nic, że w sztafecie zdublowane zostały pływaczki, to nic że kajakarze mieli sporą nadwagę. Ważne, że są Polskie Związki Czegokolwiek. Tylko po co?
Reprezentant biednej Norwegii (urodzony w Polsce) zdobywa srebrny medal w szermierce. Na codzień jest nauczycielem matematyki, kończy studia informatyczne, nie miał też żadnej pomocy finansowej od federacji norweskiej. Sukces zawdzięcza sobie i pracy trenera (również Polaka).
Kolejna ciekawostka. Polski Związek Podnoszenia Ciężarów (przy błogosławieństwie Ministerstwa Sportu) wszczął postępowanie dyscyplinarne przeciwko złotemu medaliście Adrianowi Zielińskiemu za to, że razem z trenerem ułożyli własny plan treningowy, którego związek nie akceptował. Należy zaznaczyć, że plan został sfinansowany z własnej kieszeni zawodnika. Ciekaw jestem wyniku postępowania dyscyplinarnego...Mam nadzieję, że złoty medalu Panu Adrianowi nie zabiorą. Zerknijmy na bio szefa PZPC: uprawiał ZAPASY, działał w LZS, zdobył srebrny medal "Za zasługi dla Międzynarodowej Federacji Podnoszenia Ciężarów". Fachowcem nie jestem, ale czy to aby kompetentna osoba? Czy tych działaczy nie jest zbyt dużo? Ilu z nich pojechało na Olimpiadę i po co? Może Ministra Mucha zrobi takie zestawienia we wszystkich Polskich Związkach?
A może zrobić eksperyment wzorem Norwegii - skasować dotacje, zlikwidować PKOL, zostawić nagrody za medale, zaś pozostałe pieniądze przeznaczyć na sport masowy? Wiele do stracenia nie ma. Być może jest jeszcze jeden problem z Polskimi Związkami, w który nie chcę się wgłębiać. Polecam lekturę http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1527589,1,wojny-wedkarzy---przed-sezonem.read pierwszego akapitu.
Znając życie, nasza klasa polityczna zaproponuje metodę trzech kroków. (dalej jest lolkontent+szyfr)
Klucze do otwarcia drzwi do rozwoju sportów olimpijskich ma rząd, Donald Tusk. Tylko z jego inicjatywy mogą być podjęte działania, które prowadzą do tego, żeby w ruchu olimpijskim coś się zmieniło.
Krok pierwszy to zmiana ustawy o PKOL, po to, żeby uzyskać możliwość ustanowienia kuratora. W tej chwili wymagałoby to decyzji sądowej. To jest sytuacja trudna, która mogłaby się ciągnąć. Kwestia właściwego wyboru personalnego byłaby tutaj pod znakiem zapytania. Minister sportu miałby prawo do zawieszenia w czynnościach władz PKOL i wyznaczenia kuratora. Podstawa do wykorzystania takiego uprawnienia mogłoby być: rażące lub uporczywe naruszanie prawa czy statutu komitetu. Powołanie kuratora następowałoby wyłącznie w celu wyboru nowych władz komitetu. Wydłużony byłby też termin jaki kurator miał na wybór nowych władz PKOL z 6 miesięcy do roku. Gdyby rząd i Donald Tusk zdecydowali się na zmianę w ustawie o PKOL, można by ją było przeprowadzić szybką ścieżką legislacyjną zaraz po Olimpiadzie. Po jej zakończeniu będzie inna sytuacja prawna, w której decyzją ministra będzie można kuratora wprowadzić.
Drugim krokiem jest ustanowienie kuratora w PKOL. Mogłoby to nastąpić po odpowiednich zabiegach dyplomatycznych w MKOL. Mogłaby się tym zająć legenda skoku o tyczce Władysław Kozakiewicz oraz legenda lekkiej atletyki - Irena Szewińska, do których trzeba zwrócić się listownie. Bez tego zabiegu mogłoby dojść do różnego rodzaju perturbacji. Zmiany daleko idące są niezmienne, jeżeli dyscypliny olimpijskie mają stanąć na właściwym poziomie i nie chcemy być ciągle w ogonie światowego rankingu.
Trzecia propozycja to przyjęcie ustawy o dyscyplinach olimpijskich. Założenia dotyczą zarówno organizacji treningów, powołania Narodowego Centrum Rozwoju Dyscyplin Olimpijskich, zmiany statusu zawodników, trenerów i sędziów, powołania olimpijskiego trybunału arbitrażowego, większej odpowiedzialności dyscyplinarnej. Uregulowane zostanie starty w Mistrzostwach Świata, Europy i Polski i finansowanie sportów olimpijskich w Polsce. Według założeń do ustawy o dyscyplinach olimpijskich, miałyby status dyscyplin sportu o szczególnym znaczeniu społecznym i podlegałaby szczególnej trosce ze strony państwa. Powołane miałoby być także Narodowe Centrum Rozwoju Dyscyplin Olimpijskich, którego elementami będą Akademia Sportów Olimpijskich (o statusie szkoły wyższej), a także Instytut Badań nad Sportami Olimpijskimi, jako jednostka badawcza zajmująca się opracowywaniem metod szkoleniowych, nadań w dziedzinie medycyny, psychologii sportu etc. NCRDO miałby być współfinansowany przez państwo i PKOL. Dzięki ustawie uregulowany miałby być także status zawodników, trenerów i sędziów, a także powołany Olimpijski Trybunał Arbitrażowy.
Drugim krokiem jest ustanowienie kuratora w PKOL. Mogłoby to nastąpić po odpowiednich zabiegach dyplomatycznych w MKOL. Mogłaby się tym zająć legenda skoku o tyczce Władysław Kozakiewicz oraz legenda lekkiej atletyki - Irena Szewińska, do których trzeba zwrócić się listownie. Bez tego zabiegu mogłoby dojść do różnego rodzaju perturbacji. Zmiany daleko idące są niezmienne, jeżeli dyscypliny olimpijskie mają stanąć na właściwym poziomie i nie chcemy być ciągle w ogonie światowego rankingu.
Trzecia propozycja to przyjęcie ustawy o dyscyplinach olimpijskich. Założenia dotyczą zarówno organizacji treningów, powołania Narodowego Centrum Rozwoju Dyscyplin Olimpijskich, zmiany statusu zawodników, trenerów i sędziów, powołania olimpijskiego trybunału arbitrażowego, większej odpowiedzialności dyscyplinarnej. Uregulowane zostanie starty w Mistrzostwach Świata, Europy i Polski i finansowanie sportów olimpijskich w Polsce. Według założeń do ustawy o dyscyplinach olimpijskich, miałyby status dyscyplin sportu o szczególnym znaczeniu społecznym i podlegałaby szczególnej trosce ze strony państwa. Powołane miałoby być także Narodowe Centrum Rozwoju Dyscyplin Olimpijskich, którego elementami będą Akademia Sportów Olimpijskich (o statusie szkoły wyższej), a także Instytut Badań nad Sportami Olimpijskimi, jako jednostka badawcza zajmująca się opracowywaniem metod szkoleniowych, nadań w dziedzinie medycyny, psychologii sportu etc. NCRDO miałby być współfinansowany przez państwo i PKOL. Dzięki ustawie uregulowany miałby być także status zawodników, trenerów i sędziów, a także powołany Olimpijski Trybunał Arbitrażowy.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz