Krótko mówiąc, Tradycja. Wiele razy takie coś miałem. Wspólnym mianownikiem jest poruszanie określonych tematów typu liderzy ciekawej opinii czy pokazywanie absurdów najdziwniejszej partii w świecie.
Konto mam jedno, działam pro publico bono. I nie zamierzam się komputerowi Twittera tłumaczyć, że nie jestem wielbłądem. Komputerowi Twittera nie przeszkadza farma trolli, którą sobie dzisiej przebadałem. Farma, która dzisiej szkalowała protest sędziów.
Post scriptum. Nie wolno powtarzać słów, np. dzisiej. Ale skoro wtórny analfabeta może zrobić doktorat, to pozwoliłem sobie na odrobinę samowoli.