piątek, 31 sierpnia 2012

Mit(t) prysł

Frakcja wzmożonych moralnie obrońców biednych i uciśnionych wiązała z wizytą kandydata na prezydenta USA, multimilionera Mitta Romneya wielkie nadzieje w związku z pomocą w rozwikłaniu przyczyn katastrofy smoleńskiej. Kciuki trzymał, Pan Bingo lubczasopismo.salon24.pl/meandry-polityki/post/436180,dokad-uda-sie-w-polsce-romney i, Wróg Ludu niezalezna.pl/28575-mitt-romney-szansa-dla-polski, a nawet biwakowicze spod namiotu2010.
Niestety, Roomney olał smoleńszczyznę i tym samym miłość się skończyła.
O ile po portalu Karnowskich wiele się spodziewać nie można (bo wg mnie jest on skupiskiem najbardziej szalonego towarzystwa), to reakcja bądź co bądź wykształconego członka PiS jest dla mnie żałosna. Nie sposób zgodzić się z wujkiem ciętej riposty-Migalskim
Znowu wyszło, że łaska wzmożonego na pstrym koniu jeździ. Tym razem amerykańskim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz