Kwiecień Rok 2006. Prime time rządów Prawa i Sprawiedliwości. Na stronach lokalnego portalu czytamy:"Ostrowczanka Iwona Jakubowska od kilku tygodni
kieruje Oddziałem Regionalnym Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji
Rolnictwa w Kielcach. Z nową dyrektor oddziału rozmawiamy o planowanych
zmianach i perspektywach kierowanej przez nią placówki."
Mija miesiąc, pojawiają się pierwsze kłopoty w placówce, której Pani Dyrektor szefuje.
"Jeszcze tylko tydzień mają rolnicy na złożenie wniosków o unijne
dopłaty. Do wczoraj dokumenty złożył zaledwie co piąty rolnik, bo... -
Nie dostaliśmy jeszcze druków z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji
Rolnictwa! - denerwują się rolnicy."
Przychodzi jesień 2006r. W październiku staje się tragedia. Samobójstwo popełnia pracownik ARMiRu w Kielcach. Zostawia listy pożegnalne, w których wyjaśnia przyczyny targnięcia się na życie i wskazuje osobę, przez którą to zrobił.http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255,3669158.html
„Chcą głów, to mają. Mam nadzieję, że jedna wystarczy”- tak mocne
słowa tuż przed śmiercią napisał 32-letni pracownik biura powiatowego
Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Ostrowcu Św., który w
środę popełnił samobójstwo. Mężczyzna zostawił cztery listy, w których
zawarł instrukcje dla swoich współpracowników oraz powody samobójczej
śmierci."
Wybucha skandal. Sprawą interesują zarówno telewizja jak i ogólnopolskie gazety. W "Dużym Formacie" pojawia się wstrząsający materiał o zdarzeniach w ARMiR Kielce. Czytamy tam m.in.:
"Marcin Chłodnicki pamięta pierwszą rozmowę z szefową. Weszła do jego
pokoju i spytała go, czym się zajmuje. Gdy usłyszała, że odwołaniami od
decyzji, powiedziała, że to samo robiła w Warszawie. Ucieszył się, że
będzie miał wspólny temat z panią dyrektor. Ona jednak nie podzielała
jego radości, wręcz stwierdziła, że nie wiadomo, czy się będzie cieszył,
gdy "ona mu pokaże."
"- Ośmieliłem się usiąść w gabinecie dyrektorki. Dostałem burę, że siadam
- opowiada pracownik odpowiedzialny za szkolenia i marketing. - Kiedy
stałem, usłyszałem wymówkę, dlaczego tak stoję. Jak patrzyłem na nią,
pytała, co się tak gapię. Jak odwracałem wzrok, zwracała uwagę, żebym
jej patrzył w oczy. Jak zamknąłem drzwi, zostałem zrugany, że trzaskam."
Wstrząsające są również słowa ojca samobójcy:
"Do dzisiaj nie może się uspokoić, gdy mówi, jak poseł Przemysław Gosiewski obraził pamięć syna. Zachowały się archiwalne nagrania z Radia Kielce. -
Zrobił z niego pijaka, menela. A przecież nikt nie widział Artura
pijanego."
Co takiego powiedział bohater książki "Mój syn Przemko" śp. Przemysław Gosiewski?
"Ja sprawy nie znam. Sądzę, że... sprawa ta... tragiczna... w Ćmielowie,
jeśli sobie dobrze przypominam, nie miała żadnych związków z panią
Jakubowską. Ani z sytuacją w Agencji. Sądzę, że był to nieszczęśliwy
wypadek, o tyle że, tak jak donosiła, przypominam sobie, prasa, ten pan
trochę nadużywał alkoholu. Ja bym nie łączył tych dwóch spraw."
W grudniu 2006 roku Pani Dyrektor rezygnuje ze stanowiska.http://wiadomosci.gazeta.pl/kraj/1,34309,3765593.html Acz naiwny ten, który sądzi, że praca w administracji publicznej jest dla Pani Dyrektor tematem zamkniętym. Ku zaskoczeniu wszystkich, otrzymała pracę w Departamencie Nadzoru Ubezpieczeń Społecznych Kancelarii Premiera Rady Ministrów. Stało się to dzięki wstawiennictwu bohatera książki "Mój syn Przemko"-śp. Przemysława Gosiewskiego. Dopiero we wrześniu 2007 roku zostaje zawieszona w obowiązkach ze względu na ciążące na niej zarzuty
Proces. Prokuratura oskarża Iwonę J. o:
- uporczywe i złośliwe naruszanie praw pracowniczych: bezzasadne kwestionowanie kwalifikacji podwładnych, podważanie ich kompetencji, cofanie zgody na dofinansowanie do studiów, zarzucanie braku lojalności, bezzasadne krytykowanie zachowania, dyskryminowanie z powodu przynależności do związków zawodowych, wymaganie pracy po godzinach
- przekroczenie uprawnień
- antydatowanie dokumentu
Co na to świadkowie? Ich zeznania są przerażające.
- "Kiedy oskarżona była dyrektorem, wszyscy zażywaliśmy środki uspokajające, żeby sobie poradzić"
- "W czasie, kiedy oskarżona była dyrektorem agencji, pracowałam w sekcji kadr. Byłam świadkiem wielu sytuacji, w których pani dyrektor odnosiła się do pracowników w sposób upokarzający i nieprzyjemny. Sama też byłam w takich sytuacjach"
- "Nie daj Boże, żeby mój wzrok spoczął na jej biurku. Wtedy mówiła do mnie: "co się tu gapisz”, "czego tu szukasz”, "co chcesz znaleźć”. A jak patrzyłam na ścianę lub w okno, słyszałam od niej: "co się gapisz po ścianach, może jesteś chora”.
- "Pod adresem kolegi, z którym byłam w pokoju, kierowała wiele niewybrednych komentarzy. Słyszałam, jak mówiła do niego: "jak ci się tu nie podoba, to możesz nie pracować” czy "zrobię z tobą porządek”. On był tym zestresowany i znosił to bardzo kiepsko. Zresztą, kiedy oskarżona była dyrektorem, wszyscy zażywaliśmy środki uspokajające, żeby sobie poradzić, bo atmosfera w pracy była ciężka. W mojej ocenie pani dyrektor czepiała się bezpodstawnie, bez powodu, tak jakby się uwzięła na mojego kolegę. Raz powiedziała do niego, żeby się tak nie trząsł i że powinien zażywać magnez, bo może jest chory "
Co na to sama oskarżona? Na kolejnej rozprawie broni się twierdząc, że pracownicy byli do niej wrogo nastawieni i pisali na nią donosy do wyższych instancji. Przyczyną tego nastawienia względy polityczne- owi wrogo nastawieni pracownicy związani byli z PSL i SLD. A Pani Iwona J., przypominam była namaszczona przez PiS.
Lipiec 2011. Sąd ogłasza wyrok. Uznaje oskarżoną Iwonę J. winną zarzuconych jej czynów i skazuje ją na karę półtora roku pozbawienia wolności w zawieszeniu grzywnę. W uzasadnieniu sąd zaznaczył, że: "Oskarżona twierdzi, że padła ofiarą "układu" politycznego, ale to nie
znajduje potwierdzenia w rzeczywistości. Wręcz przeciwnie, to ona sama
powoływała się na znajomość z "Przemkiem" (czyli posłem PiS Przemysławem
Gosiewskim), chwaliła się, że zna się z żoną Przemysława Gosiewskiego,
że ma znajomości w prokuraturze, bo jest radcą prawnym - podkreślił
sędzia Sadkowski "
Skazana oczywiście od wyroku się odwołuje.
Lipiec 2012. Finał. Sąd prawomocnie skazuje Iwonę J. na rok i dwa miesiące więzienia w zawieszeniu na dwa lata, dwa lata zakazu
zajmowania stanowisk kierowniczych w administracji publicznej oraz grzywnę.
http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,47262,12178621,Byla_dyrektorka_ARiMR_prawomocnie_skazana_za_mobbing.html
To już koniec. A teraz proszę mnie wpisać na listę hańby.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz