piątek, 13 lipca 2012

Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę

Zaczęło się od Michnika, że jego ojciec był członkiem partii Zachodniej Ukrainy. Padła riposta, że ojciec Dorna był członkiem kompartii Zachodniej Białorusi. Potem osławiony dziadek z Wehrmachtu Tuska, potem ojciec z UB Komorowskiej, tak jakby UBecy decydowaliby do czyjej komórki jajowej trafią ich plemniki, czy Michał Komar (świetny publicysta) jest winien temu, że jego tatusiem był gen.Komar, NKWDzista? To któryś z Kaczyńskich - obaj prawnicy, podobno wybitni prawnicy - kwestionował wyrok sądu, bo wydała go sędzia Majkowska, córka naczelnego Trybuny Ludu za Gomułki. Przykłady można zapewne mnożyć, ale po co? Po jaką cholerę odkrywać zwietrzałe kołdry nieboszczyków, żeby stwierdzać, kto kogo zapładniał i z jakim skutkiem dziesiątki lat temu? Przyznaję, że to tradycja rodem z komunizmu, ale po kiego grzyba jest kultywowana w obecnej Polsce przez wszystkie właściwie opcje polityczne? Rajmund Kaczyński musiał być mocno partyjny, skoro projektował ambasady PRLu. To oczywista oczywistość dla każdego, kto zna realia tamtej epoki. Ktoś, kto grzebie w życiorysach rodziców znanych polityków śmiało można nazwać fanem Gomułki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz