Zaczęło się od Michnika, że
jego ojciec był członkiem partii Zachodniej Ukrainy. Padła riposta,
że ojciec Dorna był członkiem kompartii
Zachodniej Białorusi. Potem osławiony
dziadek z Wehrmachtu Tuska, potem ojciec z
UB Komorowskiej, tak jakby UBecy decydowaliby do czyjej komórki jajowej
trafią ich plemniki, czy Michał Komar (świetny publicysta) jest winien
temu, że jego tatusiem był gen.Komar, NKWDzista? To któryś z Kaczyńskich
- obaj prawnicy, podobno wybitni prawnicy - kwestionował wyrok sądu, bo
wydała go sędzia Majkowska, córka naczelnego Trybuny Ludu za Gomułki.
Przykłady można zapewne mnożyć, ale po co? Po jaką cholerę odkrywać
zwietrzałe kołdry nieboszczyków, żeby stwierdzać, kto kogo zapładniał i z
jakim skutkiem dziesiątki lat temu?
Przyznaję, że to tradycja rodem z komunizmu, ale po kiego grzyba jest
kultywowana w obecnej Polsce przez wszystkie właściwie opcje polityczne?
Rajmund Kaczyński musiał być mocno partyjny, skoro projektował ambasady
PRLu. To oczywista oczywistość dla każdego, kto zna realia tamtej epoki. Ktoś, kto grzebie w życiorysach
rodziców znanych polityków śmiało można nazwać fanem Gomułki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz