Zachęcony notką Janusza Śniadka zapoznałem się z materiałami z konferencji pt. "Lech Kaczyński - człowiek „Solidarności”" (link1, link2). Z
całym szacunkiem dla nieżyjącego Prezydenta RP, ale wielkim nadużyciem
jest kreowanie go na męża opatrznościowego "Solidarności", kiedy żyją
uczestnicy i świadkowie tamtych wydarzeń, którzy doskonale pamiętają,
jak było i kto był, a kogo nie było. A już porównanie do
Ghandiego, to już odlot totalny. Nie pierwsza to próba pisania historii
na nowo i zapewne nie ostatnia. Jednak moim zdaniem, może to przynieść
odwrotny od oczekiwań skutek. Proszę nie traktować tej notki jako
brutalnego ataku na nieżyjącego Prezydenta. Wyraziłem swoje zdanie.

ps.
Na koniec ciekawostka. Jednym z
prelegentów podkreślających wielką rolę Śp. L. Kaczyńskiego w "S" był
jej były szef a obecnie poseł Prawa i Sprawiedliwości - Janusz Śniadek.
Proszę sprawdzić jego biografię w Encyklopedii Solidarności. Wnioski
proszę wyciągnąć samodzielnie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz