niedziela, 9 września 2012

Przez imaginację pojechał na koronację

Zachęcony notką Janusza Śniadka zapoznałem się z materiałami z konferencji pt. "Lech Kaczyński - człowiek „Solidarności”" (link1, link2). Z całym szacunkiem dla nieżyjącego Prezydenta RP, ale wielkim nadużyciem jest kreowanie go na męża opatrznościowego "Solidarności", kiedy żyją uczestnicy i świadkowie tamtych wydarzeń, którzy doskonale pamiętają, jak było i kto był, a kogo nie było. A już porównanie do Ghandiego, to już odlot totalny. Nie pierwsza to próba pisania historii na nowo i zapewne nie ostatnia. Jednak moim zdaniem, może to przynieść odwrotny od oczekiwań skutek. Proszę nie traktować tej notki jako brutalnego ataku na nieżyjącego Prezydenta. Wyraziłem swoje zdanie.
ps.
Na koniec ciekawostka. Jednym z prelegentów podkreślających wielką rolę Śp. L. Kaczyńskiego w "S" był jej były szef a obecnie poseł Prawa i Sprawiedliwości - Janusz Śniadek. Proszę sprawdzić jego biografię w Encyklopedii Solidarności. Wnioski proszę wyciągnąć samodzielnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz