Miałem się w tej sprawie nie wypowiadać, jednakże po lekturze najnowszego dzieła Wszołka uznałem, że jednak muszę. Po pierwsze sprawa, którą wyciągnął Superekspres nie jest nowa. Pisała o tym prasa już dawno
(źródło:trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35635,9167743,Kaczynska_i_Dubieniecki__czyli_ich_dwoje_i_stryj.html ). Przemilczę kwestie obyczajowe i brutalne potraktowanie pierwszego męża. Mnie oburza coś innego. Otóż okazuje się, że kampania śp. Lecha Kaczyńskiego była oparta na kłamstwie. Pamiętam jak dziś: szczęśliwa rodzinka na billboardach jak się dziś okazuje, była zwykłą ustawką mającą na celu zapewnienie poparcia wyborcom, dla których rodzina jest ważna. Przyznaję, że sam głosowałem wtedy na Lecha Kaczyńskiego.
Sprawa druga. Podawając nieprawdziwe informacje o swoim wykształceniu, Aleksander Kwaśniewski o mało co nie stracił fotela prezydenckiego. Przypomnę: www.money.pl/archiwum/wiadomosci/artykul, /kwasniewski;odpowie;za;klamstwo;magisterskie,252,0,237820.html Przeciwnicy polityczni napiętnowali Kwaśniewskiego bardzo mocno. Nawet Kazik Staszewski śpiewał: "Dziś mam wyższe wykształcenie chociaż studiów nie skończyłem, jak Prezydent Kwaśniewski". O karykaturach nie wspominając:
Tak więc niech Wszołek nie biadoli nad upadkiem dziennikarstwa. Wyborców nie można oszukiwać. Marta Kaczyńska brała czynny udział zarówno w kampanii wyborczej swojego ojca, jak i stryja. I chcąc nie chcąc jest osobą publiczną. Wyborcy mają prawo żądać prawdy.