niedziela, 14 października 2012

3 kroki do uzdrowienia polskiej kosmonautyki

Klucze do otwarcia drzwi do rozwoju lotów ma rząd, Donald Tusk. Tylko z jego inicjatywy mogą być podjęte działania, które prowadzą do tego, żeby w polskich lotach kosmicznych coś się zmieniło.
Krok pierwszy to uchwalenie ustawy o współpracy z NASA. To jest sytuacja trudna, która mogłaby się ciągnąć. Kwestia właściwego wyboru personalnego byłaby tutaj pod znakiem zapytania. Gdyby rząd i Donald Tusk zdecydowali się na uchwalenie ustawy, można by ją było przeprowadzić szybką ścieżką legislacyjną zaraz po Skoku Felixa Baumgartnera.
Drugim krokiem jest ustanowienie przedstawiciela Polski w NASA Mogłoby to nastąpić po odpowiednich zabiegach dyplomatycznych w USA Mogłaby się tym zająć legenda polskiej kosmonautyki Mirosław Hermaszewski oraz Profesor Wiesław Binienda do których trzeba zwrócić się listownie. Bez tego zabiegu mogłoby dojść do różnego rodzaju perturbacji. Zmiany daleko idące są niezmienne, jeżeli polskie loty kosmiczne oraz skoki spadochronowe mają stanąć na właściwym poziomie i nie chcemy być ciągle w ogonie światowego rankingu.
Trzecia propozycja to przyjęcie ustawy o lotach kosmicznych. Założenia dotyczą zarówno organizacji treningów, powołania Narodowego Centrum Rozwoju Lotów Kosmicznych, zmiany statusu skoczków i instruktorów Uregulowane zostaną loty na księżyc i finansowanie skoków spadochronowych ze znacznej wysokości  w Polsce. Według założeń do ustawy o lotach kosmicznych, miałyby status gałęzi nauki o szczególnym znaczeniu społecznym i podlegałaby szczególnej trosce ze strony państwa. Powołane miałoby być także Narodowe Centrum Rozwoju Skoków Spadochronowych, którego elementami będą Akademia Skoków Spadochronowych (o statusie szkoły wyższej), a także Instytut Badań nad Skokami Ze Znacznej Wysokości, jako jednostka badawcza zajmująca się opracowywaniem metod szkoleniowych. IBnSZZW miałby być współfinansowany przez państwo.
Taka jest moja koncepcja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz