piątek, 30 września 2016

Relacja z Tweetupu KPRM #

Oczywiście relacja twitterowa, bo na niej nie byłem. Opieram się na wybranych doniesieniach. Tym razem uśmiałem się bardziej niż ostatnio (wtedy to byłem wręcz zły).

Po pierwsze.


Czyli tradycyjnie hasła hasła hasła. Powtarzane powtarzane powtarzane w lutym lutym lutym.
Po drugie uczestnicy.
Tym razem nie wrzuciłem wszystkich do jednego worka. Pierwszy przykład uczestnika jest przykładem pilnie słuchającego z wielkim przejęciem.
fot tt.
Drugim przykładem jest uczestnik rozumiejący, co tam się działo. (szacun z mojej strony).
 fot. tt
160 000 000 000 zł na 130 000 zatrudnionych. Hohohoho !!oneone1! I w tym momencie straciłem wiarę w sens oglądania dalszej części przedstawienia.
Na koniec wspomnę o gadżetach: Elektryczny autobus z Ursusa, dron, łazik marsjański. Bardzo dobrze, że Polska to właśnie stworzyła. Jednak ciekaw jestem, czy suweren uwierzy, iż to wszystko w rok powstało. Pewnie uwierzy. Po to był ten tweetup.

ps.
Fot. Fakt, tt


środa, 7 września 2016

Recenzja gifa

W gifie szwankuje dramaturgia. Klatki trwają nierówno. Ale są i mocne strony. Znakomita gra wędkarzy oraz chwalipięty marynarza. Udanie wypadła metafizyczna przechwałka złowioną rybą a także reakcja na trofeum marynarza.. Mimo, iż ryby nie widać, oglądający poznał prawdę ukrywaną przez wiadomo kogo.

czwartek, 25 sierpnia 2016

Rozkaz jest rozkaz

Ale jest "ale"
Znany portal informuje.

Przykra sprawa, że jest kolejny dowód, kto w Polsce rządzi faktycznie. Ale trzeba również przypomnieć kolejny raz wątek historyczny.

Ale to nie wszystko.


Ciężko jest znaleźć te dokumenty w Internecie. Bo na przykład Raportu Instytutu Globalizacji to już w ogóle nie można znaleźć Dobrze, że człowiek zapisał na dysku. 

Krótko mówiąc, kolejne rodeo.

wtorek, 23 sierpnia 2016

Z dziejów Prawdy

Tym razem świat Wiadomości.


Twitter
No to szybkie sprawdzenie.





Offtopic. Redaktor z założenia śmiesznego programu wTylewizji oraz redaktora od wszystkiego na portalu wPolityce dzisiaj został mocno sprowadzony na ziemię.
Wracając do tematu. Pani Paczuska to jest wyjątkowa postać, ponieważ:
Działała przed dobrą zmianą:
W trakcie zmiany:

Twitter.
Oraz w samej dobrej zmianie.

To jest coś nieprawdopodobnego. Choć zapewne niejedno przed nami.

czwartek, 18 sierpnia 2016

Kadry


Okazuje się, że postacie drugoplanowe dobrej zmiany # potrafią zadziwić nie gorzej niż te pierwszoplanowe. A wręcz jeszcze lepiej. Mamy oto 14 sierpnia 2016 roku, kiedy to posłanka Barbara Dziuk (wykształcenie wyższe) dzieli się z żelaznym elektoratem rewelacją.
 fb
Kliknąłem. I przeżyłem wstrząs. Po pierwsze. 

1. Projekt jest z poprzedniej kadencji Parlamentu

2. Obecna wersja poglądów w roku 2016 dobrej zmiany jest zupełnie odwrotna.

Na czym zatem polega rewelacja posłanki? Bo wg mnie to wygląda na luźnym podejściu do rzeczywistości. A że jest to zjawisko w dobrej zmianie masowe, świadczy fragment z poważniejszego niż mój prarablog źródła.

Złośliwiec mógłby zastanawiać się, czy politykiem mógłby być koń? Ale ja nie jestem złośliwy. A skoro o koniach mowa.  Sławna aukcja w Janowie Podlaskim. Szybko upadły teorie o kryzysie naftowym, analizy pikseli, wersji że konie urodziły się przed rządami PiS. Odpowiedzialny za organizację aukcji człowiek podał się do dymisji
Jednak to nie jest koniec skandalu. To znaczy nie powinien być to koniec.
No i widzimy tu znowu syndrom fachowca.


Krótko mówiąc, włos się jeży na głowie.


wtorek, 9 sierpnia 2016

Stan umysłowy żelaznego elektoratu

Wyjątkowa sytuacja związana z wyjątkowym wydarzeniem. Rykoszetem obrywam ze pewnego twitta. Atakującymi są internauci mający w opisach patriotyczne slogany. Wszyscy są oburzeni pewną grafiką, która była wizualizacją teorii serwowanej przez gazetę, którą czytają.

I choć nie muszę, to zadać chcę żelaznemu elektoratowi pytanie, gdzie był wtedy gdy:


http://niezalezna.pl/16932-katastrofa-smolenska-10-dowodow-na-zamach


http://www.fronda.pl/a/tupolew-prawdopodobnie-zostal-zestrzelony-w-smolensku,39936.html

To tylko przykłady pierwsze z brzegu.

Gdzie było oburzenie żelaznego elektoratu monetyzacją tragedii?

niedziela, 31 lipca 2016

Krzywa akcja głowy rodziny

Niedzielne śniadanie było przepyszne. Mąż, na co dzień kierownik w dużej rozlewni wód gazowanych, założył białą koszulę i spodnie w kancik. Żona tradycyjnie spisała się na medal przygotowując jajecznicę. Po posiłku gromadka dzieci udała się do salonu aby obejrzeć wartościowy program pt. "Ziarno". 
Radość pociech potęgował fakt,  że podobno mają jeszcze dostać po gruszce. Najstarsza córka prymuska chcąc zaimponować wiedzą dumnie oświadczyła, że jedna mała gruszka dla każdego pozwoli podnieść poziom cukru w organizmie. Dodatkowo jeszcze w owocach jest dużo witamin. Tak mówiła pani na biologii. Tata uśmiechnął się i zniknął w kuchni. Wartościowy program Ziarno powoli się kończył. Wtedy do zaabsorbowanych programem dzieci podszedł tata i oświadczył, że gruszek jednak nie będzie. Słowa te zdenerwowały najstarszą córkę, która bardzo chciała wiedzieć dlaczego. Na razie jednak wróciła do rodzeństwa.


Okazało się, że jest to pomysł szefa firmy, w której zatrudniony jest ojciec. Ów szef, ekscentryczny milioner, z racji posiadania dużej ilości wolnego czasu postanowił troszczyć się o swojego podwładnego. Decyzję o zabraniu dzieciom owoców nakazał wytłumaczyć troską o zdrowie. A żeby się gruszki nie zepsuły, to może je sam zjeść. Ojciec skinął głową dając znak, że przyjął polecenie. Wszakże tyle mu zawdzięcza. Poprosił jednak o pomoc z przekonaniem najstarszej córki, którą trudniej oszukać. Na to szef odparł, że najlepszym rozwiązaniem będzie mały prezent. Na przykład nowy telefon. Tak też się stało.
Z czasem szef wskazywał rodzinie gdzie i jak mają spędzać czas, jakie stroje należy nosić, itp. Dziwili się zarówno sąsiedzi jak i inni pracownicy w firmie. Zwłaszcza, że szef doradzał w kwestiach, o których większego pojęcia nie miał. W przeciwieństwie do podwładnego, który ponadto był lepiej wykształcony. Niektórzy machali ręką twierdząc, że dzieci podrosną i problem sam się rozwiąże. Inni zaś, że ojciec przejrzy na oczy. Obiektywnie patrząc, sytuacja była dziwna i rzadko spotykana.