niedziela, 8 czerwca 2014

Ogłupianie zachodniej półkuli

Wielbiciele kunsztu Antoniego Macierewicza zastanawiali się, czy na czas kampanii wyborczej szef zespołu smoleńskiego udał się na urlop czy też nie. Okazało się, że ciężko pracował za wielką wodą. Portal uczestników panelu Polska Wielki Projekt znany jako solidarni2010 umieścił półgodzinną relację z wyczynów posła oraz jego ekspertów.


Z przykrością stwierdzam, iż ilość nieprawdziwych informacji serwowanych zgromadzonym rodakom jest przerażająca. Oto one:
Na pytanie publiczności kto ustalał listę pasażerów Antoni Macierewicz wskazał Bogdana Klicha. Jako dowód podał dokument jego autorstwa, którego kopia znajduje się w Białej księdze. Okazuje się, że pismo sporządził Władysław Stasiak z Kancelarii Prezydenta RP. Dowód:
Jakby tego było mało, wypowiedzenie przez Macierewicza zdania: "on się tam nie wybrał, oni polecieli" mogło być różnie przez słuchaczy zinterpretowane. Zatem kto oprócz Prezydenta tworzył listę pasażerów?

Sprawa nr 2. Ze zdumieniem wysłuchałem mętnej opowieści Chrisa Cieszewskiego na temat jakiegoś "śniegu smoleńskiego". Przypominam, że profesor Czachor udowodnił, iż ekspert pomylił stertę desek z brzozą i wyciągnął błędne wnioski.
Przemilczę oskarżanie komisji państwowej o nierzetelne badania (może nie zajrzał tutaj?), robienie z siebie ofiary nagonki, zrzucanie winy na jakieś służby torpedujące jego pracę, bo to się robi groteskowe.

Sprawa nr 3. Tu jest nowość. Dowiedziałem się, że Antoni Macierewicz badał również przyczyny katastrofy samolotu CASA. Jakby tego było mało twierdzi, iż katastrofa mogła być przyczyną "ingerencji osób trzecich". Jest to nieprawda łatwa do odkrycia. Przypominam, iż "bezpośrednią przyczyną katastrofy było nieświadome doprowadzenie przez załogę do nadmiernego przechylenia samolotu, w wyniku nieprawidłowego rozłożenia uwagi w kabinie, powodujące postępujący spadek siły nośnej, co doprowadziło w końcowej fazie lotu do gwałtownego zniżania z utratą kierunku i zderzenia samolotu z ziemią"(źródło)

Sprawa nr 3 Macierewicz twierdzi iż "centrala moskiewska przejęła naprowadzanie samolotu".  To nawet brzmi groteskowo. Przypominam


źródło: komisja państwowa

Sprawa 4. Macierewicz twierdzi, że samolot nie był sprawdzany pod kątem pirotechnicznym. Jest to kolejna nieprawda.
Zresztą wybuchów również nie stwierdzono. Co potwierdziła nie tylko komisja państwowa:
ale również biegli prokuratury

 Ps.
Na 25 czerwca przewidziano sprzedaż przez  wydawnictwo drugiego obiegu 19sekundowego filmu, nad którym prace trwały 3,5 roku. Ma być kolejna nowość:

Jestem ciekaw, na czym polegała "bliższa analiza silników TU-154M", mając na uwadze fakt, iż żaden z ekspertów Antoniego Macierewicza widział je jedynie na zdjęciach. Zresztą komisja państwowa zrobiła to profesjonalniej i nic nie wykryła.

Zastanawiam się, jak można tak poważnie wprowadzać w bład opinię publiczną, nie zważając nawet na obecność rodzin?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz