Wielbiciele kunsztu Antoniego
Macierewicza zastanawiali się, czy na czas kampanii wyborczej szef
zespołu smoleńskiego udał się na urlop czy też nie. Okazało się, że
ciężko pracował za wielką wodą. Portal uczestników panelu Polska Wielki
Projekt znany jako solidarni2010 umieścił półgodzinną relację z wyczynów
posła oraz jego ekspertów.
Z przykrością stwierdzam, iż ilość nieprawdziwych informacji serwowanych zgromadzonym rodakom jest przerażająca. Oto one:
Na pytanie publiczności kto ustalał
listę pasażerów Antoni Macierewicz wskazał Bogdana Klicha. Jako dowód
podał dokument jego autorstwa, którego kopia znajduje się w Białej
księdze. Okazuje się, że pismo sporządził Władysław Stasiak z Kancelarii
Prezydenta RP. Dowód:

Jakby tego było mało, wypowiedzenie
przez Macierewicza zdania: "on się tam nie wybrał, oni polecieli" mogło
być różnie przez słuchaczy zinterpretowane. Zatem kto oprócz Prezydenta
tworzył listę pasażerów?

Sprawa nr 2. Ze zdumieniem wysłuchałem
mętnej opowieści Chrisa Cieszewskiego na temat jakiegoś "śniegu
smoleńskiego". Przypominam, że profesor Czachor udowodnił, iż ekspert
pomylił stertę desek z brzozą i wyciągnął błędne wnioski.

Przemilczę oskarżanie komisji państwowej o nierzetelne badania (może nie zajrzał tutaj?), robienie z siebie ofiary nagonki, zrzucanie winy na jakieś służby torpedujące jego pracę, bo to się robi groteskowe.
Sprawa nr 3. Tu jest nowość.
Dowiedziałem się, że Antoni Macierewicz badał również przyczyny
katastrofy samolotu CASA. Jakby tego było mało twierdzi, iż katastrofa
mogła być przyczyną "ingerencji osób trzecich". Jest to nieprawda łatwa
do odkrycia. Przypominam, iż "bezpośrednią przyczyną
katastrofy było nieświadome doprowadzenie przez załogę do nadmiernego
przechylenia samolotu, w wyniku nieprawidłowego rozłożenia uwagi w
kabinie, powodujące postępujący spadek siły nośnej, co doprowadziło w
końcowej fazie lotu do gwałtownego zniżania z utratą kierunku i
zderzenia samolotu z ziemią"(źródło)
Sprawa nr 3 Macierewicz twierdzi iż "centrala moskiewska przejęła naprowadzanie samolotu". To nawet brzmi groteskowo. Przypominam


źródło: komisja państwowa
Sprawa 4. Macierewicz twierdzi, że samolot nie był sprawdzany pod kątem pirotechnicznym. Jest to kolejna nieprawda.
Zresztą wybuchów również nie stwierdzono. Co potwierdziła nie tylko komisja państwowa:
ale również biegli prokuratury

Ps.
Na 25 czerwca przewidziano sprzedaż przez wydawnictwo drugiego obiegu 19sekundowego filmu, nad którym prace trwały 3,5 roku. Ma być kolejna nowość:
Jestem
ciekaw, na czym polegała "bliższa analiza silników TU-154M", mając na
uwadze fakt, iż żaden z ekspertów Antoniego Macierewicza widział je
jedynie na zdjęciach. Zresztą komisja państwowa zrobiła to
profesjonalniej i nic nie wykryła.
Zastanawiam się, jak można tak poważnie wprowadzać w bład opinię publiczną, nie zważając nawet na obecność rodzin?





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz