Po pierwsze tytuł: "Prokuratura od dwóch lat wiedziała o wybuchach"
- potencjalny kupujący zaczyna się zastanawiać: więc jednak trotyl c4,
dlaczego aż dwa lata? To napewno sprawka Donalda Tuska, co
nieprzypadkowo ma wilcze oczy.
Po drugie: wątek amerykański.
No i mamy, w zależności od potrzeb: amerykańskiego eksperta pracującego
na amerykańskim uniwersytecie, amerykański sprzęt lub amerykańską
firmę, która wykona jakieś badanie. Mimo, że amerykański Prezydent
zainteresowany Smoleńskiem nie jest, mityczna Ameryka jest wyobrażeniem
czegoś lepszego, ziemi obiecanej, luksusu. Świadczą o tym rzesze
turystów zamieszkujących tereny Jackowa czy Green Pointu. W tym
przypadku padło na amerykańską firmę SmallGis, która opracowała
satelitarną mapę ukazującą tzw. wybuchy.
Sprawa trzecia:
Potwierdzenie eksperta mające na celu wzmocnić wiarygodność artykułu.
Tutaj padło na byłego szefa BORu płk Andrzej Pawlikowskiego, który
stwierdził, że coś jest na rzeczy w temacie pożarów a dokładniej
wybuchów.
Po czwarte:niepokazanie
wszystkiego, co ma wzmóc ciekawość. W naszym przypadku będzie to
nieopublikowanie mapy i zdanie się na wiarę w to, co pisze redaktor.
Wyżej wymienione wabiki skłonią do zakupu gazety a w dalszej kolejności do utwierdzenia wiary w zamach.
Jednakże stare przysłowie mówi, że nie
wszystko złoto, co się świeci. Wypucowany kupiony samochód może okazać
się tzw szczepanem, z zakupionego owocu może wypełznąć robal, zaś wizyta
w wiejskiej dyskotece zakończyć się może obitą mordą. Podobnie z
gazetą.
Po pierwsze wybuchy. Trudno, żeby ich nie było, skoro samolot miał ok 10 ton paliwa.
Po drugie amerykańska firma SmallGis. W
Internecie takiej amerykańskiej firmy nie ma. Jest za to polska firma o
tej samej nazwie, dostarczająca m. in. wysoko rozdzielczych ortofotomap satelitarnych (piksel 0,5 m - a nie jak podaje gazeta 0,5 piksela) smallgis.pl/index.php/o-firmie
Po trzecie ekspert. Były szef BORu płk
Andrzej Pawlikowski po odwołaniu go ze stanowiska zajmuje się wyłącznie
krytykowaniem poczynań ekspertów oraz rządu i robi to przede wszystkim w
"mediach smoleńskich"

Natomiast, jeżeli chcemy dowiedzieć się
czegoś o jego kompetencjach, czeka nas rozczarowanie. Internet jest
prawie tak samo wyczyszczony, jak z informacji o karierze Wojciecha
Jasińskiego w Wojewódzkim Urzędzie Spraw Wewnętrznych w Płocku. Jednakże
coś znalazłem: "W 2007 r. Biuro Ochrony Rządu
w nadzwyczajnym trybie awansowało na stopnie oficerskie 46 osób. Kursy
oficerskie trwały po 11 dni. Ostatni odbył się dwa tygodnie przed
wyborami". Pomysłodawcą przyspieszonych kursów
był szef BOR płk Andrzej Pawlikowski. Pozostaje w dyspozycji obecnego
szefa BOR. Gazecie nie udało się z nim skontaktować."www.wprost.pl/ar/124114/Oficer-BOR-w-11-dni/No i wyszło, że nie taki ekspert kompetentny, jak go malują.
I na koniec kwestia wybuchów. Po
pierwsze. Na oficjalnym dokumencie pt. Załączniki do Raportu końcowego
Komisji Millera (przypominam, że jest to oficjalny zespół, złożony nie z
cukierników i innych fachowców spoza branży badania wypadków
lotniczych), na stronie 107 czytamy:

Teraz kwestia map z zaznaczonymi
wybuchami. Okazuje się, że w Raporcie Komisji Millera nie ma o nich
mowy. Jest natomiast mowa o pożarach wywołanych wiosennym wypalaniem
traw. Na stronie 194 widzimy:

Zaś na stronie 297:

Powyższy przykład wskazuje, iż niektórzy zapominają, że reklama przede wszystkim nie może wciskać kitu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz