"Nie wiedzieliśmy, o co chodzi. W
sali na piętrze, w której rozmawiali, nie ma telefonów. Zadzwoniliśmy do
Sławka Nowaka, żeby podpłynął motorówką z Sopotu do Juraty. Był na
wieczór umówiony z żoną do kina. - Sprawdzisz, co się dzieje -
namawialiśmy go - i wrócisz. Popłynął. Dzwoniliśmy do szefa ochrony,
żeby zajrzał do nich i zobaczył, co Tusk z prezydentem robią. Idzie
chyba dobrze - powiedział nam - bo już trzeci raz wstają, całują się,
robią misia, siadają i dalej rozmawiają. Rozmowa trwała sześć-siedem
godzin, wypili siedem butelek wina i Sławek nie zdążył do kina. O czym
tak długo rozmawiali, prezydent nie chciał nam powiedzieć - wspominał."
Oj Bielan Bielan. Marny Twój los.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz