niedziela, 29 czerwca 2014

NOtujemy

Dziś wielka akcja informacyjna opozycji. Prawo i Sprawiedliwość w oparciu o nielegalne podsłuchy mające wywołać zamach stanu (patrz okładka) zamierza uświadomić zainteresowanych w kwestiach uczciwości partii rządzących. W tym celu przygotowali 4-stronnicową broszurę (pobierz). Zgodnie z przewidywaniami zawiera ona zdania wyrwane z kontekstu w taki sposób, aby jak najbardziej pokazały wilcze oczy Donalda Tuska. Na pierwszej stronie mamy sprawę Amber Gold.

 

Chciałbym przypomnieć, że Amber Gold już w 2010 roku znalazła się na czarnej liście Komisji Nadzoru Finansowego. Zaś o szemranej przeszłości Marcina P. informowała Gazeta Wyborcza. Przykłady:

Rozumiem, że PiS Gazety Wyborczej nie lubi i zapewne nie czyta. Ale fakt, że nie czytało ostrzeżeń nie oznacza, że tych ostrzeżeń nie było. Według mnie państwo zdało egzamin. Na tym polega demokracja, że każdy może wybierać sposób inwestycji. Nawet ten najgłupszy. Ale nic nie zwalnia obywatela od samodzielnego myślenia. Chytry dwa razy traci. Zresztą o tym już pisałem:
Kolejny przykład manipulacji:


Oczywiście ani słowa o ciekawostce.


Sprawa ostatnia to wulgaryzmy.
Przecież one były, są i będą. Oczywiście w rozmowach prywatnych. Bo publiczne chamstwo jest oczywiście nie do zaakceptowania. A takie sytuacje przytrafiały się nawet najlepszym:

Podsumowanie.
Czy partii mającej w nazwie "prawo" wypada bazować na bezprawnie zdobytych podsłuchanych rozmowach? Według mnie wypada.
Czy przekaz oparty na bezprawnie zdobytych podsłuchanych rozmowach przekona słuchaczy? Według mnie przekona. Broszura jest kolorowa, slogany w treści wyjęte z tabloidu. Biorąc pod uwagę wykształcenie potencjalnych odbiorców-będzie git.

Czy odbije się to na sondażach? Według mnie nieznacznie. Wszakże zaczynają się wakacje. Większą korzyść odniesie Janusz Korwin Mikke, bo wyniki matur w tym roku są słabe.

sobota, 28 czerwca 2014

kino

Po obejrzeniu najnowszego przełomu Parlamentarnego Zespołu ds. Wyjaśnienia Przyczyn Katastrofy Smoleńskiej temat chciałem przemilczeć, ponieważ nie był dla mnie zaskoczeniem. Zresztą o tym już pisałem (źródło_1 oraz źródło2). Jednakże w Internecie pojawił się wywiad z posłem Macierewiczem, w którym ów przełom wyjaśnia.. Jako, że znalazłem rozbieżności między tym, co mówi a wizualizacją, postanowiłem się temu przyjrzeć. Oto wywiad.


Postanowiłem porównać to z wizualizacją pozbawioną wstawek.
Oczywiście całość można również obejrzeć: youtu.be/kAMyBI_x2Xs

Z powyższego przełomu wynika, iż trzy wybuchy zniszczyły samolot. Przemilczana jest kwestia feralnej brzozy. Czyżby nadal obowiązywała ta wersja?

Dla porównania warto obejrzeć wersję komisji państwowej:

Komentarz jest zbyteczny. Nie dziwi mnie umiarkowany entuzjazm i zainteresowanie najnowszym przełomem zwolenników teorii zamachowych. Poziom absurdu osiągnął poziom high.
ps.
Przy okazji chciałbym polecić zapomniane, acz bardzo ciekawe programy z przeszłości:

 


W czym jest problem? Podejrzewam, że dwa ostatnie zdania to wyjaśniają: www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/jerzy-domanski-komentarz-6

czwartek, 19 czerwca 2014

Europoseł Janusz

Na początek szachmat:

I tu jest pierwsze kłamstwo. Dowód: www.npw.gov.pl/491-Czynnociprocesowenamiejscukatastrofy.html
Pytanie nr 1 Janusza Wojciechowskiego:
Dlaczego prokuratorom było tak śpieszno do redakcji Wprost? Przestępstwo nielegalnego nagrywania nie należy przecież do katalogu najcięższych zbrodni. Zagrożone jest karą do 2 lat pozbawienia wolności i ścigane jest na wniosek pokrzywdzonego.?
Andrzej Seremet:
"Seremet powiedział, że prokuraturze nie zależy wyłącznie na identyfikacji sprawcy podsłuchu. - To jest groźne przestępstwo, ale zagrożone do lat 2. Proszę sobie przypomnieć jakie tam padały wypowiedzi, wypowiadane przez bardzo wysokich funkcjonariuszy państwa - zauważył Seremet. Dodał, że ważna jest też hipoteza ewentualnego szantażu wysokich funkcjonariuszy państwa."
Pytanie nr 2 Janusza Wojciechowskiego:
"Dlaczego nie przeprowadzili najpierw innych czynności, nie przesłuchiwali świadków, tylko - kupą mości panowie - rzucili się na redakcję?"
Andrzej Seremet:
"(Andrzej Seremet) podkreślił, że prokuratorzy w swoim zachowaniu zrobili "minimum tego, co powinni". - Przyszli ludzie, grzecznie poprosili: dajcie nam te taśmy. Gdyby pan Latkowski dał, nie byłoby problemu - powiedział dodając, że najpierw naczelny zgodził się na przekazanie nośników, ale potem kolegium redakcyjne zmieniło zdanie. - Coś tu jest nie tak. Nie wiem, czy intencje są wyłącznie takie szlachetne, jak dominują w przekazie - zaznaczył."
Pytanie nr 3 Janusza Wojciechowskiego
"Dlaczego zwaliło się tam od razu trzech prokuratorów? Taka ciężka ciężka zbrodnia, że aż trzech prokuratorów naraz prowadzi to śledztwo?"
Domyślam się, że jw. -"Seremet powiedział, że prokuraturze nie zależy wyłącznie na identyfikacji sprawcy podsłuchu. - To jest groźne przestępstwo, ale zagrożone do lat 2. Proszę sobie przypomnieć jakie tam padały wypowiedzi, wypowiadane przez bardzo wysokich funkcjonariuszy państwa - zauważył Seremet. Dodał, że ważna jest też hipoteza ewentualnego szantażu wysokich funkcjonariuszy państwa"
Pytanie nr 4 Janusza Wojciechowskiego
"I przemilczał – co dalej? Nalot w kominiarkach, pałki, gaz i akcja siłowa?"
Andrzej Seremet
"Seremet zaznaczył, że prawo stanowi, iż jeśli ktoś dobrowolnie nie wyda dowodu w sprawie, może mu zostać odebrany. - To zakłada użycie przemocy (...) nic innego, legalne użycie przemocy.
Przypomniał, że podczas środowej próby uzyskania nośników z nagraniami nielegalnych podsłuchów, które opublikowała "Wprost", prokuratorzy nie pojechali z "tabunem funkcjonariuszy ABW, z kordonami policji, nie wchodzili z wyłamywaniem drzwi".
Prokuratorzy wysłali dwóch funkcjonariuszy ABW, którzy przedstawili przedmiot swoich oczekiwań i poprosili pana redaktora naczelnego, poprosili o to, żeby udostępnił ten materiał- powiedział prokurator generalny. Spotkali się z odmową, ale nie użyto sankcji, o której mówię, tylko zarządzano przeszukanie - wyjaśnił."

I tyle. Nie jestem prawnikiem, ale wyjaśnienia prokuratora generalnego zrozumiałem. Mam nadzieję, że pomogłem również Januszowi Wojciechowskiemu.
ps.
Wzmożenie udzieliło się nawet Monice Olejnik

Jednakże chyba jej przeszło.
Pewnie po lekturze:
I tyle.

Pracownik IPN, historyk, wychowawca, nauczyciel akademicki

Pracownik IPN, historyk, wychowawca, nauczyciel akademicki, publicysta, działacz społeczno-katolicki i polityczny. Żonaty, ojciec trójki dzieci, dziadek pięciorga wnucząt wraz z małżonką żąda reakcji społeczeństwa.

Przypomnijmy zadania Instytutu Pamięci Narodowej:
  • gromadzenie i zarządzanie dokumentami organów bezpieczeństwa państwa, sporządzonymi od 22 lipca 1944 do 31 grudnia 1989,
  • ściganie zbrodni nazistowskich i komunistycznych,
  • prowadzenie działalności edukacyjnej.
pl.wikipedia.org/wiki/Instytut_Pami%C4%99ci_Narodowej
ipn.gov.pl/bep/bep-centrala
Takie apele wystosowuje pracownik instytucji państwowej IPN, a dokładniej w Centrali Biura Edukacji Publicznej

ps. wiem, że jest wolność słowa.


historia.uksw.edu.pl/Jan%C5%BBaryn

 Na Poważnie. Facebook

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Notujemy

Nie jestem zaskoczony dzisiejszą konferencją premiera. Ostatecznie odżegnał się od Sławomira Nowaka, którego rozmówkami zainteresowała się prokuratura. Tak na marginesie rozumiem jego irytację i powód dla jakiego denerwuje się z powodu kontroli skarbowej dotyczącej marnych 50 tysięcy zł.

źródło: wprost

Z dalszymi opiniami wstrzymam się, ponieważ w odróżnieniu do afery Rywina, taśm Begerowej do dziś nie wiadomo, kto i w jakim celu potajemnie nagrywał. A sprawa jest poważna.
Co wiemy dziś?

źródło: ABW

Zatem Mariusz Antoni Kamiński powinien zwolnić ze swoim planem.

źródło: otwarty telewizor
Chyba, że ów plan powstał dużo wcześniej. Zatem czekam, co będzie dalej.
 

niedziela, 15 czerwca 2014

Przykra sprawa


Przykra sprawa, że w demokratycznym państwie kluczową rolę w wielkiej polityce zaczęły odgrywać taśmy niewiadomego pochodzenia. Przykro słuchać, że panowie piastujący ważne funkcje w państwie posługują się językiem wulgarnym. Przykro słuchać, gdy miarą człowieka jest dla nich długość przyrodzenia. Jest to obciach, grzech i wstyd. Nie jest usprawiedliwieniem fakt, iż to rozmowa prywatna. Co prawda dla Polaka nie jest nowością:
  • przeklinanie nawet podczas obrad Sejmu RP (przykład)
  • pomiary przyrodzenia (przykład)
  • Ba. Nawet osoby, pracujące w charakterze dziennikarzy zbytnio się nie szczypią (przykład)
Jednak od ministra i szefa banku centralnego wymagać trzeba więcej. Co do treści. Każdy wie, że żadnej partii nie chodzi o dobro obywatela, tylko o władzę. Nie inaczej było w tym przypadku. Oczywiście metody są sprawą dyskusyjną. Przypomnę aferę z taśmami Renaty Beger. W troskę o utrzymanie władzy reprezentant PiS oferował posłom partii koalicyjnej stanowiska, spłatę długów, itp. I wszystko zostało potajemnie nagrane. Kto chce, może posłuchać. youtu.be/0xdnKHY79ec
Co zrobił Donald Tusk - wtedy szef partii opozycyjnej? Otóż rzekł
"PO oczekuje natychmiastowego zwołania posiedzenia Sejmu w dniu dzisiejszym, aby rozpatrzyć w trybie natychmiastowym wniosek PO o samorozwiązanie Sejmu". Korupcja, próby przekupywania posłów, zaangażowanie w ten haniebny proceder najwyższych urzędników państwowych to powody, dla których składamy ten wniosek" - uzasadniał Tusk."www.parkiet.com/artykul/469030.html
Zatem dzisiaj opozycja ma prawo żądać tego samego. Należy jednak przypomnieć, jak na to zareagował ówczesny premier Jarosław Kaczyński. Otóż wygłosił orędzie do narodu, w którym rzekł:
Krótko mówiąc propozycji Donalda Tuska nie przyjął. Ciekaw jestem, co jutro powie premier oraz bohaterowie nagrań. Jednak najbardziej interesuje mnie odpowiedź na pytania postawione przez założyciela salonu24.
Jak to możliwe, że najważniejsze osoby w państwie są nagrywane? Ponadto na okładce WPROST jest informacja, że rozmowy były nagrane nielegalnie.
Czy to znaczy, że będą szukani sprawcy? Co było nielegalnego w nagrywaniu w miejscu publicznym?
Na koniec chciałbym zaznaczyć, że nie bronię tych panów. Postąpili nieładnie i powinni podać się do dymisji. A jesienią to chyba czas na przyśpieszone wybory.