niedziela, 18 marca 2012

Sponsorem węgierskiej wycieczki młodzieży był Orban?

Podejrzewałem, że klubowicze zostali opłaceni i zdaje się, że miałem rację. Oto blog esbalogh.typepad.com/hungarianspectrum/2012/03/polish-visitors-to-the-hungarian-national-holiday-in-support-of-viktor-orb%C3%A1n.html . Z niego możemy trafić na inną odsłonę węgierskich protestów www.facebook.com/pages/Stop-The-Hungarian-Hate-Parade/257605150990370
Wracając do artykułu. Można się z niego dowiedzieć ciekawych rzeczy. Oto tłumaczenie:
"Przeciętni Węgrzy niewiele wiedzą o polskiej polityce. Lepiej poinformowani znają tylko nazwiska obecnych i byłychliberalnie myślącychpremierów Polski i mają złe wspomnienia związanych z rządami Kaczyńskich. Ci, którzy polegają na węgierskich mediach są świadomi, że Viktor Orbán adoruje Donalda Tusk w celu utworzenia Europy Środkowo-Wschodniej oś od Bałtyku do Adriatyku, ale Tusk jest całym sercem wspiera ideę silnej Unii Europejskiej.
Od wieków mówi się, że"Polak-Węgier Dwa Bratanki - i doszabli, i do szklanki ! "

Ostatnio Viktor Orbán lubi rozmawiać o tej przyjaźni między obu krajami w nadziei, że polski rząd pomoże Węgrom w  "wojnie o niepodległość" z Unią Europejską. Ale reakcja Tuska do węgierskich żądań była delikatnie mówiąc słaba.
Wtedy węgierskie media obiegła wiadomość, że około 2.000 Polaków przybywa do Budapesztu z okazji święta narodowego Węgier i zamierza wspierać rząd Viktora Orbana. Ponieważ liberalne media podejrzewały, że pierwsza "Pokojowa demonstracja" mająca na celu wsparcie Viktora Orbana została sfinansowana przez rząd, pierwszą rzeczą, o którą poproszono węgierskich organizatorów było pytanie: "Kto płaci za dość długą podróż z Warszawy do Budapesztu? "i"Kto zapłaci za ich pobyt w węgierskiej stolicy?" Odpowiedzią dwóch organizatorów marszu Zsolta Bayer i Andrása Bencsika, oczywiście było to,że wszystkie wydatki będą wypłacane przez samych uczestników.
Jest takie węgierskie przysłowie, że łowienie kłamcy jest tak proste jak łowienie kulawego psa, ale w  epoce Google jest to jeszcze łatwiejsze. Kilka godzin zapewnieniach Bayera i Bencsika dot. węgierskiego  finansowania Polaków, węgierski bloger znalazł stronę internetową, na której można było przeczytać, że autobusy czekające na polskich turystów na dworcu są wynajęte  przez Węgrów, podobnie jak zorganizowanie posiłków, które również sfinansowali Węgrzy.Oto dowód:
W kręgach Fideszu da się wyczuć lekkie zakłopotanie w sprawiepolskich turystów. Heti Válasz zamieścił artykuł na temat Gazety Polskiej, polskiego tygodnika, który zorganizował wycieczkę pod hasłem "Czy polscy demonstranci bronią Viktora Orbana?" Dlaczego Heti Válasz czuł, że ma rację? Ponieważ wiodące media niemieckie i angielskie opisują Gazetę Polską jako gazetę głoszącą radykalizm i poglądyekstremistyczne. Ponadto, jak mówi Heti Válasz, zarówno Ambasada Niemiec w Warszawie oraz przedstawiciel Fundacji im Eberta Stiftungatwierdzi, że "Gazeta Polska jest prawicowym skrzydłem nacjonalistycznym Prawa i Sprawiedliwości", 
Redaktor naczelny Tomasz Sakiewicz miał ważną pozycję w stacji telewizji publicznej za czasów Kaczyńskiego. On jest zarówno antyrosyjski i antyniemiecki. Heti Válasz twierdzi, że Gazeta Polska nie jest antysemicka, ale Népszabadság cytuje z blog Tomasza Sakiewicza, w której zwraca na Polaków ", aby bronić ich racji stanu, siebie, a ich dzieci od bycia niewolnikami antagonistycznych zagranicznych grup etnicznych (Niemcy i Żydzi ). "Gazeta propaguje antykomunistyczny przekaz,ale dla czytelników Gazety Polskiej komunistą jest ktoś, kto nie podziela ich własnych ultra-konserwatywnych, duchownych i nacjonalistycznnych poglądów.  Postawy dobrze wyrażanej przez węgierskich neo-nazistów, którzy na jednej relacji video zdemonstracji Milla powiedzieli dziennikarzowi, że kto jest przeciwny demonstracji, ten komunista"
Według Népszava czytelnicy Gazety Polskiej są tacy sami, jak słuchacze religijnego i konserwatywnego Radia Maryja. Stacja była obiektem krytyki i kontrowersji od jej założenia. Wielu twierdzi, że jest zdecydowanie antysemickie, homofobiczne, ksenofobiczne, a anty-republikańskie. Posągi Maryi prowadzone przez niektórych uczestników świadczą o religijności demonstrantów z Polski.
Jan Dziedzczak z PiS wyjaśnia w wywiadzie dla węgierskiej stacji ATV, że polska prawica podziwia politykę zagraniczną Viktora Orbana, ponieważ jego idee polityczne są bardzo podobne do tych z braci Kaczyńskich: niezależna polityka zagraniczna, konserwatywne wartości, silny rodzina, silna i zjednoczona Polska.I rzeczywiście, nie tylko organizatorzy, ale także demonstranci są wielkimi miłośnikami Viktora Orbana. Chcieliby nawet, żeby Viktor Orbán byłby ich Premierem. Suma sumarum ci ludzie są eurosceptyczni i patrzą na Tuska jak na "wasala Brukseli i Berlina." Warto jednak pamiętać, co się stało z rządem Kaczyńskiego po dwóch latach sprawowania władzy.
Polacy, którzy przyjechali na demonstracjęnie wierzą, że Donald Tusk reprezentuje prawdziwe polskie interesy. Oni marzą o powrocie Jarosława Kaczyńskiego, ale polska prawica wcale nie jest zjednoczona. Dlatego patrzą z zazdrością na Węgry Orbana, że na pierwszy rzut oka wydaje się silny i zjednoczony. Jestem pewien, że dla tych 2.000 demonstrantów widok tego ogromnego tłumu i jego entuzjazm przed węgierskim parlamentem był dowodem, że ich ocena Orbana jest poprawna. Ale, na pewno nie byli oni świadomi innego wielkiego tłumu tylko bardzo blisko od miejsca, gdzie stali. I że tamten tłum żądał odejścia Viktora Orbána i przywrócenia demokracji. Nic nie jest tak proste, jak się wydaje rzadko bywającym na Węgrzech Polakom"

hmm

sobota, 17 marca 2012

Biskup Moto Show KEP A.D. 2012

Prymas Polski - Audi A6

Metropolita warszawski  - Passat

Wypasione volvo - Biskup Radiomaryjny Lepa

Biskup Radiomaryjny Ryczan - Lexus

Źródło: www.se.pl/wydarzenia/kraj/twoj-biskup-jezdzi-limuzyna-za-150-000-zl-zdjecia-czym-jezdza-polscy-biskupi_245777.html
Jak młodzież popatrzy na te auta, to zrozumie, dlaczego od nowego roku w szkołach średnich będzie 240 godzin religii (technikum) lub 180 godzin (liceum) i 30 godzin fizyki.

niedziela, 4 marca 2012

Etos Solidarności

Andrzej Macho, wicedyrektor legnickiego Tauronu, został brutalnie pobity na zlecenie związkowca z „Solidarności”. O planie napadu wiedział inny członek związku, ale mu nie zapobiegł. „Solidarność” uważa, że postąpił fair.
Źródło:www.bezprawie.pl/

sobota, 28 stycznia 2012

Doniesienie do prokuratury na Posłankę Sobecką

Art. 57 par. 1 Kodeksu wykroczeń: "Kto nie będąc osobą najbliższą dla ukaranego uiszcza za niego grzywnę lub ofiarowuje mu albo osobie dla niego najbliższej pieniądze na ten cel, podlega karze aresztu albo grzywny."
Posłance Sobeckiej zostaje więc wstąpienie w związek partnerski z Panem Doktorem Rydzykiem. W przeciwnym razie grozi jej nawet areszt. Treść doniesienia tutaj

Szkoły zawodowe wkraczają w nową erę


Od roku 2012/2013 uczeń uczący się w szkole zawodowej, w trzyletnim cyklu będzie miał w sumie 180 godzin religii lub etyki. REKORD. Właściwie, to religii, bo etyka występuje w znikomej ilości.  Dla porównania matematyki będzie 130 godzin, fizyki 30 godzin, informatyki 30 godzin. Ludzie odpowiedzialni za reformę edukacji zredukowali liczbę nauczanych godzin praktycznie wszystkich przedmiotów z wyjątkiem religii. Winny jest konkordat, którego reformatorzy nie chcieli/zapomnieli tknąć. Tak oto wygląda deklaracja Premiera, że przed księżmi klękać nie będzie.
W liceach sytuacja jest równie kuriozalna

piątek, 30 grudnia 2011

Telegraf

W 1990 roku, parę miesięcy po tym jak powstała PC, powstaje spółka Telegraf. W radzie nadzorczej tej spółki zasiadają Jarosław i Lech Kaczyńscy, Maciej Zalewski, Andrzej Urbański, Krzysztof Czabański. W ciągu dziesięciu miesięcy działalności `Telegrafu’, kapitał założycielski wzrósł 150 razy i zatrzymał się na poziomie 2 milionów dolarów. Spółka miała ambitne cele, lotniska, telewizje, stacje benzynowe, wydawnictwa. Kasę `Telegrafu’, zasilało wiele podmiotów, głownie państwowe: Państwowy Bank Przemysłowo – Handlowy ofiarował 11miliardów starych złotych, państwowy Budimex wykupił udziały za 9 miliardów złotych. 15 miliardów kredytu wziął „Telegraf” z państwowego Kredyt Banku, z Banku Rozwoju Energetyki 18 miliardów złotych. Bagsik i Gąsiorowski twierdzą, że Art-B, przekazała spółce 57 miliardów złotych. (starych). Spółkę Telegraf podejrzewano o udział w aferze FOZZ, jakieś niejasne kontakty z dziwnym biznesmenem Pineiro i parę innych dziwnych kontaktów. Co się stało ze spółką `Telegraf’? Spółka padła w niejasnych okolicznościach. Co jest najbardziej ciekawe w całej sprawie? Najbardziej ciekawe są losy założycieli i powiązanych z `Telegrafem’:
  1. Maciej Zalewski, zostaje w 2002 roku, skazany za wymuszanie łapówkę od prezesów ART. B. ART. B miała wyłożyć największą kase na Telegraf
  2. Adam Glapiński, działacz PC, powiązany z `Telegrafem’, bliski znajomy Dochnala, dziś szef Polkomtela, miał co najmniej dziwny stosunek do głównego bohatera afery FOZZ, skazanego już Żemka. W czasie gdy Glapiński był ministrem w rządzie Olszewskiego, Żemek był przez niego wysuwany jako kandydat na wiceszefa NBP!
  3. Niezwykle dziwne jest to, że aferę FOZZ zamknęli, po wielu latach dwaj ludzie. Był to sędzia Kryże, który wręcz brawurowo prowadził sprawę i prokurator, UWAGA, Kaczmarek. Obaj panowie mimo beznadziejnej, PZPRowskiej przeszłości, zwłaszcza Kryże, dostają od Jarosława Kaczyńskiego ministerialne stołki.
  4. Andrzej Urbański, członek KLD Donalda Tuska, wylatuje z kancelarii prezydenta, po artykule ukazującym jego powiązania z baronem SLD Nawratem. Wraca po cichu do kancelarii Jarosława Kaczyńskiego, a potem zostaje prezesem TVP i członkiem kolegium IPN.
  5. Czabański jak wszyscy wiemy członek PZPR, zostaje prezesem Polskiego Radia.
Z wyjątkiem skompromitowanego Zalewskiego, który siedział, wszyscy ludzie z Telegrafu, są dziś tuzami w biznesie i mediach.

niedziela, 9 stycznia 2011

MÓJ RAPORT Z KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ


Wolska, 09 stycznia 2011

Wiemy już, że 10 kwietnia nie było awarii samolotu, nie wybuchła bomba, nie było meaconingu, nie było sztucznej mgły, feralna brzoza nie była specjalnie zasadzona, pilot znał prawidłowe ciśnienie na Siewiernym, nie było ruskiego magnesu, nie było dobijania rannych (przy przeciążeniu 100g w momencie katastrofy nie było żywych do dobijania). Wszystkie te tezy lansowane przez pisowskie media i polityków w celu ukrycia prawdziwych przyczyn katastrofy nie znalazły potwierdzenia w faktach. Był za to durnoning. A na to nie ma lekarstwa.
Na życzenie Lecha Kaczyńskiego, który miał kłopoty z doświadczonymi pilotami i ścigał ich karnie i dyscyplinarnie za niewykonywanie jego poleceń podczas lotu (vide lot do Gruzji w 2008r), samolotem dowodził młody, świeżo awansowany kapitan. Gwarantowało to prezydentowi ze będzie bez przeszkód komenderował samolotem. Na pokładzie nie było rosyjskiego lidera-nawigatora bo zrezygnowała z jego usług strona polska wystosowując formalne pismo do Rosjan że załoga zna rosyjski język i procedury. Start zaplanowano na 06.00, jednak kancelaria prezydenta, aby się lepiej wyspał, przesunęła go na 07.00.
Kapitan Protasiuk początkowo odmówił startu, gdyż nie otrzymał prognozy pogody ze stacji meteo. Start wymusił jednak gen. Błasik i to on a nie dowódca samolotu zameldował prezydentowi o gotowości samolotu do startu. Jest to ingerencja w kompetencje kapitana i naruszenie procedury. Ostatecznie samolot wystartował o 07.27.
W trakcie lotu, kontroler z lotniska polowego Siewiernyj dwukrotnie, zupełnie jednoznacznie poinformował załogę ze nie ma warunków do lądowania i zasugerował jej udanie się na lotnisko zapasowe. Wiemy tez ze pilot czekał na decyzje prezydenta, poinformowanego o sytuacji /pośredniczył dyr. Kazana/. W tym czasie prezydent kontaktował się z Jarosławem Kaczyńskim. Sprawa była poważna bo początek uroczystości i transmisje TV zaplanowano na 09.30 i miał to jednocześnie być triumfalny początek kampanii wyborczej Lecha. Z pewnością nie mogła się ona rozpocząć od lądowania na lotnisku zapasowym w Witebsku u Łukaszenki.
Jaka była decyzja możemy wywnioskować po obecności gen. Błasika w kokpicie i po tym ze pilot podjął próbę lądowania /wypuszczone podwozie/ wbrew przepisom i zdrowemu rozsądkowi. Nie było też formalnej zgody na lądowanie z wieży kontrolnej lotniska. Generał Błasik wydawał pojedyncze komendy podczas lądowania, zamiast go zabronić, co wynika ze stenogramu rozmów w kokpicie.
Załoga ignorowała ostrzeżenia Terrain ahead (Ziemia z przodu), i instrukcje Pull up !/Ciągnij w górę!/ nadawane automatycznie, bo była prawdopodobnie zajęta szukaniem kontaktu wzrokowego z ziemią.
W odległości 1-1,5km przed lotniskiem znajduje się 60 metrowej głębokości, szeroki na 300m jar co zmyliło pilota. Kontroler lotu zauważył ze samolot opada zbyt szybko - w ciągu 3,5 sekundy samolot obniżył się ze 100m do 50 - i wydal komendę: 101 gorizont, czyli nakaz przerwania lądowania. Prawdopodobnie jednak było już za późno, nie wiadomo też czy pilot zrozumiał komendę.
Kontrolerzy z Siewiernego (było ich trzech) zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa lecz bali się zamknąć lotnisko, kontaktowali się ze swoimi przełożonymi ale nie dostali jasnych instrukcji. Mieli na ten temat rozbieżne zdania. Wiedzieli, że odsyłając samolot prezydencki znanego z rusofobii L.Kaczyńskiego na zapasowe lotnisko, wywołają skandal międzynarodowy – bohaterski polski prezydent, któremu niestraszna mgła i prymitywne lotnisko, niedopuszczony na uroczystości katyńskie przez Rosjan !
Pozostały przy życiu Lech Kaczyński i jego dwór z pewnością wykorzystaliby tę okazje do antyrosyjskiej kampanii oszczerstw a ich zbawcy staliby się kozłami ofiarnymi i ponieśliby konsekwencje służbowe. Wszak kilkadziesiąt minut wcześniej Jak-40 wylądował , zresztą w lepszych warunkach, choć poniżej wymaganego minimum i bez formalnej zgody z wieży kontrolnej (!)
Generalnie zarówno załoga samolotu jak i kontrolerzy mieli do wyboru albo postępować racjonalnie i ponieść konsekwencje służbowe albo poddać się presji zadufanych w sobie ignorantów na najwyższych stanowiskach. Rezultat znamy.
Po katastrofie prezes PiS, Jarosław Kaczyński używa wszelkich wpływów aby narzucić opinii publicznej kłamliwą wersję o spisku Tuska z Putinem i męczeńskiej śmierci prezydenta.
Chodzi o odwrócenie uwagi od kompromitujących braci rzeczywistych przyczyn katastrofy i nadanie rysu heroizmu śmierci Lecha Kaczyćskiego, co wraz z Wawelem ma położyć podwaliny jego przyszłej legendy. Jeżeli fakty na to nie pozwalają to tym gorzej dla faktów.
Dodajmy, że razem z prezydentem zginęło 95 innych osób, których nikt o zdanie nie pytał.