Kawalerowe Dżdżysław i Mścisław non stop ze sobą się sprzeczali. Nawet na rybach. Wszystko przez to, że jeden i drugi zabiegali o względy panny Suwerenki. Mścisław był bardziej przebiegły. Podczas wędkowania na obleganym przez moczykijów jeziorze głośno pytał Dżdżysława. Ponadto w telefonie odkrył funkcję dyktafonu i postanowił ją przetestować.
- Dżdżysław czy ty przestałeś kłusować? Dlaczego aż dziesięć ton węgorza? Przez ciebie nikt tu nic nie złapie przez 132 lata.
- Nie wiem o co ci chodzi odparł Dżdżysław
- Widziano dowody na te jedenaście ton węgorza. drążył Mścisław
- Coś ci się pomyliło rzekł wyraźnie podirytowany Dżdżysław
- 10 ton. 2 miliony złotych. Ładnie ładnie. nie dawał za wygraną Mścisław
- Mścisław, ty stary durniu-wrzasnął zdenerwowany Dżdżysław i poszedł do domu.
Po jakimś czasie spotkali się znowu na rybkach. wSumie byli na siebie skazani, bo jezioro było jedno. Sytuacja się powtórzyła. Mścisław głośno zapytał:
- Dżdżysław, dlaczego dodałeś czubatą łyżkę zatrutej wody do tego łowiska? 132 pokolenia nic tu nie złapią!!.
- Po pierwsze jak łyżka wody może być czubata? zaśmiał się Dżdżysław
- To nie ma znaczenia. Przez czubatą łyżkę zatrutej wody zniszczyłeś akwen karmiący od stuleci wędkarzy -grzmiał Mścisław.
- Dżdżysław, idioto. Idź do psychiatry. I to szybko, bo zaraz jeszcze kopa dostaniesz na rozpęd.- odparł wściekły Dżdżysław składając wędkę.
Podobne sytuacje powtarzały się często aż do końca sezonu wędkarskiego. Wtedy Mścisław postanowił oświadczyć się Suwerence. Poszedł do fryzjera, zakupił nowe ubranie i umówił się z lubą popołudniu (bo ogólnie lubi pospać).
- Szanowana Suwerenko wyjdź za mnie. Wiem, że Dżdżysław ma podobne zamiary do moich. Ale w trosce o Twoje dobro chciałbym cię ostrzec. To zły człowiek. Na przykład na rybach pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Jest wulgarny i agresywny. Wiele osób słyszało. Ponadto niechcący nagrałem jego wulgarność. Możesz sama się przekonać. Krótko mówiąc, czy zostaniesz moją żoną? Kupię ci futro. Prawdziwe!
Suwerenka popatrzyła na jego nową kamizelkę z milionem kieszonek i na lśniące buty. Przypomniała też sobie dziwne zachowania Dżdżysława, które na własne uszy słyszała dzięki nagraniu życzliwego przyjaciela. I nie miała już wątpliwości. Wybrała Mścisława.
Kosztowne wesele na 95 gości wymagało zaciągnięcia chwilówki. Ale Mścisław jest honorowy. Pamiętał o futrze z nutrii, które nabył w systemie ratalnym i wręczył żonie w pierwszą rocznicę ślubu.
Dlaczego gości 95?
OdpowiedzUsuń