

Otóż jest taka partia, która dla mnie
kojarzy się z edukacją gimnazjalną wyrażającą emocje i poglądy w memach,
wzięła sobie za cel zakłócanie każdego spotkania z kandydatem
Komorowskim.

Zasada działania jest zawsze ta sama.
Zakłócać jak się da. Megafonem, gwizdami, darciem twarzy a następnie
wrzucić na youtube reakcję poddenerwowanego kandydata na youtube. Resztę
dopełni portale drugiego obiegu, które ów film okraszą odpowiednim
komentarzem typu "A czy był trzeźwy? O co mu chodziło? Do tego telewizja
tvn48 przygotuje stopklatkę, w której kandydat Komorowski trzyma palec
przy nosie. Co jest oczywiście dowodem, że nie dość, że gada głupoty, to jeszcze dłubie.
Krótko mówiąc, żal mi kandydata, który
musi te prowokacje znosić. Ale czy te notoryczne zakłócania wieców mają
charakter reprezentatywny? Moim zdaniem nie.
ps. Ma rację bloger Wszołek, że
emocjonalni słuchacze pojawiają się u wszystkich kandydatów. Ale wtedy
nikt nie pyta o energię tylko określa sytuację mianem prowokacji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz