Jak powszechnie wiadomo nominacja Grzegorza Schetyny na szefa MSZ wywołała największe kontrowersje. Głównym zarzutem była słaba znajomość języków obcych. Przypomnijmy opinię pisowskiej pierwszej ligi dyplomacji doktora Witolda Waszczykowskiego.
Nie ukrywam, że sam miałem wątpliwości. Jednakże pierwsza wizyta zagraniczna szefa MSZ pokazała, że według mnie jest trzy poziomy lepiej, niż wydawać by się mogło. Schetyna nie tylko poradził sobie bez tłumacza, ale również sprawiał wrażenie wyluzowanego.

Ponadto po obejrzeniu galerii zdjęć ze strony ministerstwa odniosłem wrażenie, Schetyna ma cechę, której nigdzie nie uczą, to znaczy bajerę. Cecha ta jest często bardziej przydatna, niż się wydaje nadętym mędrcom.

źródło. MSZ

Krótko mówiąc. Jestem zaskoczony na plus.
ps.  Na koniec chciałbym przypomnieć analizę czołowego niezależnego publicysty salonu24.

No cóż.