Jadąc rowerem po lesie zapatrzyłem się na telefon z aplikacją endomondo, nie zauważyłem korzenia i spowodowałem kraksę.
Honor i poczucie dumy w wierności wartościom wszczepionym w korzenie nie pozwoliły mnie przyznać się do błędu. Ponadto czasy są burzliwe a prawda nie popłaca. Zatem:
Sprawą zainteresowało się grono ekspertów z różnych dziedzin nauki. Szybko powstały zręby hipotez, które mogą stać się kluczowe w rozwikłaniu tego dramatu.
Pytania:
- czy rower był serwisowany w Polsce?
- czy w trzeciej sekundzie było słychać strzały?
- kto mógł podłożyć bombę?
- czy korzeń był brzozowy?
- czy była mgła?
- czy buty były obłocone?
- korzeń z II WŚ
- korzeń termobaryczny
- lewa zakładka od gwintu nosi ślady nacięć, co implikuje słuszną tezę,że nastąpiło celowe przygotowanie elementu pedała do obniżenia jego zdolności pędnych, co z kolei zaskutkowało pęknięciem osi głównego pedała, wystrzałem trzpienia
- pokrywa z tworzywa zamortyzowała wybuch a następnie korzeń
- widać siły zaginające i naruszony element nośny a tego typu zniszczenie nie jest następstwem zużycia i naprężeń a dwóm to trzech wybuchom w pedale. To może być siarka z zapałek
- elementy wywinięte w kierunku odwrotnym do kierunku jazdy.
- klasyczny przykład eksplozji przy uprzednim osłabieniu zewnętrznej powłoki przez nadpiłowanie
- bomba była ukryta w pompce.
- mogły być trzy wybuchy oraz ewidentne działanie elektromagnesu
- trzeba zrobić model do symulacji
- pedał to chińszczyzna
- pedał był w górze i wcale nie dotknął korzenia
Krótko mówiąc, nakreślone zostały kierunki dalszych badań w bezpiecznej odległości od prawdy będącej na horyzoncie.
ps.
Korzystanie z telefonu podczas jazdy rowerem jest niebezpieczne.







































