Pokój i dobro. Dziś przedstawię swój punkt widzenia w sprawie Jerzego Zelnika. Wydarzenia wypunktuję chronologicznie.
1. Późną nocą 15 dnia października na portalu natemat przeczytałem:
Znajdował się tam link do pliku mp3 z fragmentem rozmowy
Zbytnio zdziwiony nie byłem. Wszakże czytam, co w ruchach niepodległościowych się wyprawia.
2. 16 października rano pojawiło się pierwsze oświadczenie znanego aktora Zelnika.
I tu jestem skłonny uwierzyć znanemu aktorowi. Dlaczego? O tym później.
3. Popołudniu osoba dała wywiad dla portalu wsklepiku.
Czytamy tam m.in:
No i to by wyjaśniało wersję z punktu 2. Zapewne Jerzy Zelnik uwierzył, że rozmawia z pracownikami Kancelarii Prezydenta a nie z jakimiś dziennikarzami.
4. Mniej więcej w tym samym czasie aktor wypowiedział się dla portalu poświęconego, który w swoim stylu ogłosił sukces.
Czytamy tam m.in.:
No i tu pojawia się poważny zarzut. Ale czy prawdziwy?
5. Ze względu na ciekawsze zajęcia o sprawie zapomniałem. Po powrocie do domu dowiedziałem się, że nagranie pochodzi sprzed kilkunastu dni i można odsłuchać całości. I tak uczyniłem.
Pierwszy dialog zaczyna się od 43 minuty i 13 sekundy. Drugi a zarazem kluczowy od 48 minuty.
Podsumowanie. Według mnie Jerzy Zelnik strasznie się pogubił przez zaangażowanie polityczne. Tego obronić się nie da. Żenujące zachowanie. Zakładając rzecz jasna autentyczność nagrania. Jeśli byłby to montaż jak twierdzi aktor (ja w to nie wierzę), to powinien iść z tym do sądu. Jedyną zagadką tej historii są dla mnie okoliczności pojawienia się afery. Czy był to przypadek a może nie.
ps.
Krótko mówiąc, jest okolicznościowy przełom. Portale niepodległościowe w końcu uznały, iż potajemne nagrywanie bez zgody rozmówcy to są esbeckie metody. Przy tzw. taśmach Prawdy sądziły inaczej :))

Update.
Rock radio opublikowało całość http://audycje.rockradio.tuba.pl/widget-player/442
I obraz się trochę zmienia. Na korzyść aktora.
I obraz się trochę zmienia. Na korzyść aktora.




























