Kolejne spektakularne wydarzenie
medialne doktora Dudy przypomniało mi akcję żywcem wziętą z mojego
gospodarstwa domowego. Otóż jakiś czas temu żona uczestniczyła w pokazie
atrakcyjnego urządzenia o nazwie thermomix, które według
przedstawicielki handlowej może zastąpić wszystkie urządzenia kuchenne
za atrakcyjną cenę niespełna 5000 złotych. Na nic zdały się moje próby
uświadamiania, że to urządzenie może i fajne, ale nie za taką kasę.
Stało się. Dobrze przeszkolona w zakresie technik przekonywania pani
zakręciła moją żoną jak i żoną zaprzyjaźnionego publicysty. No i
urządzenie stoi. Używane coraz rzadziej.
Podobna sytuacja jest z eventami
kandydata Dudy. Amerykański show, wzniosłe słowa. Ale diabeł tkwi w
szczegółach. Wybrałem przykładowe nieścisłości.
Wymknęło się o dialogu z inaczej myślącymi. Za lewaka się nie uważam, ale zapewne jacyś lewacy w Polsce żyją. Co z nimi będzie?

Spot. Mamy oto przypadkowego studenta,
który w rzeczywistości okazuje się radnym i działaczem partii (czyli
osobą publiczną również), z której doktor Duda się wywodzi.

Krótko mówiąc, znam bardziej spontaniczne akcje.
Kolejna sprawa to obiecanki. 500 złotych
na drugie dziecko, obniżenie wieku emerytalnego, odbudowa przemysłu.
Wszystko pięknie. Ale czy to aby nie leży w gestii parlamentu i rządu?
No i tu dochodzę do zwierzchnika doktora Dudy, który bardzo chciałby być
premierem, jednakże z wiadomych przyczyn został na czas kampanii
usunięty w cień.

No właśnie. Dlaczego został ukryty?
Krótko mówiąc, kandydat doktor Duda może ma jakieś plusy. Jednakże te plusy dla mnie nie przysłaniają minusów.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz